wtorek, 25 lipca 2017

Carte blanche - czyli jeszcze raz od nowa......

"Nigdy nie byłem poetą, ani pisarzem nie byłem w żadnej , nie należałem do żadnego koła literackiego, a  blogi zacząłem czytać z własnej woli w wieku 31 lat, bo pewnej nocy kiedy byłem sam, poczułem , że jest ze mną w pokoju duch rok wcześniej czytanego Jasona Hunta i w jednym momencie, w jednym błysku zobaczyłem całe zepsucie mojego stylu, i zapragnąłem jak najprędzej wydostać się z tego więzienia mojego samolubnego ja " - parafrazując fragment pewnego polskiego filmu postanowiłem zacząć wszystko jeszcze raz od nowa. 
Ze wszystkimi poprzednimi wpisami postanowiłem się definitywnie rozstać - wysłać je na wieczną wartę w miejsce w które trafia zwierzyna leśna rozjechana przez samochód. Postanowiłem się z nimi rozstać bez żalu również w powodu ich JAKOŚCI , której nie mogłem się w nich dopatrzeć z którejkolwiek strony bym na nie nie patrzył. Zdjęcia - wykonane jakby bardziej sprzętem AGD niż RTV, że o sprzęcie FOTO nawet nie wspomnę. Część pisana - każdy tekst oddalał mnie od literackiego Nobla o ładnych kilka kroków, a że do tego nie umiem grać na gitarze, to całkiem mogę póki co zapomnieć. Mogę je porównać do "historii spisanych na kacu i tanim papierze". Z drugiej strony nie mogę zagwarantować, że będzie lepiej, ale jestem prawie pewien, że gorzej też nie będzie. 
Wystarczy, że będzie inaczej. Jak? Na to pytanie nie jestem jeszcze w stanie sobie sam odpowiedzieć. Być może rzucę wszystko i popłynę z prądem pisząc praktyczne poradniki jak np. testy pieluszek czy słoików dziecięcych, może jakiś przepis na kompot z czerwonej i czarnej porzeczki albo tematy poważniejsze wymieniane w punktach np. "7 słów których nie mów nigdy dziecku" itp. 
Miłej lektury i dobrej nocy na nowy początek (motyla noga, bez sensu, że piszę to na koniec tekstu).

Nowa droga, której poszukuję